Dziś Zosia kończy pierwszy miesiąc, który mnie minął w mgnieniu oka. A to mój widok podczas biegów!
poniedziałek, 22 kwietnia 2013
niedziela, 21 kwietnia 2013
Pierwsze biegi
Po kilku pierwszych spokojnych spacerach z Zosią, zaczęłam trochę podbiegać - najpierw po kilkadziesąt, potem kilkaset metrów. A ostatnio zaczęłam truchtać na mojej starej ścieżce biegowej (około 6,5 kilometra).Idzie mi bardzo powolutku, ale już jakieś postępy są. Pierwsze dwa biegi (a raczej truchty) zajęły mi godzinę (?), dwa kolejne - po pięćdziesiąt kilka minut, a ostatnio - poniżej 50 minut.
Staram się truchtać co drugi dzień.
To jest wspaniałe uczucie - biegać i patrzeć na swoje dziecko w wózku!
niedziela, 7 kwietnia 2013
Pierwsze spacery
Wychodzimy już z Zosią na spacery. Próbowałam nawet podbiegać kilkaset metrów, ale wciąż coś mnie ciągnie w brzuchu.Ogólnie czuję się jednak już coraz lepiej. Nie mogę się doczekać aż będę mogła wystartować w jakichś zawodach :)
czwartek, 4 kwietnia 2013
Zośka!
Zośka urodziła się 22 marca. "Się" urodziła to interesujące stwierdzenie, przynajmniej w naszym przypadku, kiedy to dziecko broniło się rękami, nogami, a przede wszystkim głową przed wyjściem na świat. Po dobie prób lekarze zrobili mi cesarskie cięcie, przy okazji którego okazało się, że Zośka miała tak odwróconą głowę, że za nic nie urodziłabym jej naturalnie.
Wymęczyłam się okropnie i przyznam, że było to dla mnie zaskoczenie. Po zupełnie bezproblemowej ciąży przypuszczałam, że mój organizm bez problemu poradzi sobie z porodem. Ale życie bywa zaskakujące i nie wszystko do końca od nas zależy.
Grunt, że z Zosią jest wszystko ok, dostała 10 punktów w skali Apgar. I choć urodziła się niewielka (3030 gramów) to szybko rośnie (w 12 dniu życia ważyła już 3370 gramów).
Co do sportu: chociaż do ostatnich dni przed porodem starałam się choćby wyjść na spacer, to na razie jeszcze nie wyszłam z domu (poza wyjściem do lekarza). Po samym porodzie czułam się słabiutko - rana w brzuchu ciągnęła i ledwie mogłam wstać z łóżka. Teraz jednak już trochę nabieram sił. Czekam jeszcze na lepszą pogodę, by zacząć wychodzić na spacery!
poniedziałek, 11 marca 2013
Zima - wiosna - zima
Mało piszę, ale staram się co najmniej co drugi dzień
poruszać.
W kalendarzu mam wpisany poród na za tydzień.
Wciąż czekam na tzw. „efekt wicia gniazda”. To podobno coś
takiego, że przed porodem ma się ochotę na sprzątanie, pranie i mycie okien. Ja
zawsze byłam bałaganiarą i coraz bardziej obawiam się, że efekt ten mnie jakoś
ominie... Dobrze, że mamy już wszystkie ciuszki, wózki, foteliki i inne „dzieciowe”
pierdoły.
Ale wracając do sportu:
ZIMA
Była zima, więc jeździłam na biegówkach i chodziłam na
basen.
Pływanie jest idealnym sportem dla ciężarnych. Praktycznie
nie czuć ciężaru. Najtrudniej jest wejść do basenu (z reguły siadałam na
krawędzi i wskakiwałam do wody), a teraz pozostaje powolne opuszczanie się po
schodkach (wraz z paniami po osiemdziesiątce). Problemem też zaczyna być
kostium, bo w końcu nie kupiłam kostiumu ciążowego. Mój basenowy strój na
szczęście jest stary i bardzo powyciągany, ale i tak wraz z rosnącym brzuchem dekolt
robi się coraz większy...
WIOSNA
Przyszła wiosna - został basen i spacery. Odbyliśmy z JK
kilka bardzo miłych „wspólnych treningów”. Czyli jechaliśmy na Kabaty, JK biegł
dychę, a ja w tym czasie spacerowałam – pewnie jakieś 3-4 km .
ZIMA
Na szczęście jestem dość opieszała i nie zdążyłam schować do
piwnicy biegówek. I dobrze, bo zima wróciła!
Dziś byłam na Kabatach, śniegu napadało na tyle, że
spokojnie można jeździć na biegówkach. Nie biegam szczególnie dużo –
maksymalnie 40 minut. Dziś, po przerwie na wiosnę, okazało się, że moja kurtka się
coś nie dopina. Dobrze, że nie jest szczególnie zimno!
Aha, podobno mój teść, gdy usłyszał, że byłam dziś na
biegówkach, o mało co nie spadł z krzesła. No ale przecież sport to zdrowie!
niedziela, 24 lutego 2013
O powrocie do biegania
Do wyznaczonego terminu porodu zostało mi ciut ponad 3 tygodnie. Jestem już niezłym grubasem - od początku ciąży przytyłam 12 kilogramów i w sumie to poza delikatnym truchtem/marszem na biegówkach i basenem - wiele więcej nie mogę już zdziałać.
Z niecierpliwością czekam - zarówno na poród, jak i ... powrót do sportu. Przeglądam w internecie ciekawe biegi i zawody, ale przede wszystkim nie mogę się doczekać, kiedy znów założę dresik, buty biegowe i ruszę na ścieżkę biegową...
Tu ciekawy artykuł o powrocie do formy po porodzie oraz stary (ale jary) wywiad z Ewą Witek-Piotrowską.
Z niecierpliwością czekam - zarówno na poród, jak i ... powrót do sportu. Przeglądam w internecie ciekawe biegi i zawody, ale przede wszystkim nie mogę się doczekać, kiedy znów założę dresik, buty biegowe i ruszę na ścieżkę biegową...
Tu ciekawy artykuł o powrocie do formy po porodzie oraz stary (ale jary) wywiad z Ewą Witek-Piotrowską.
wtorek, 19 lutego 2013
Biegówki
Jest wspaniale, pada śnieg! Podobno w przyszłym tygodniu zima ma się już zakończyć, przynajmniej w tym sezonie (nie licząc gór rzecz jasna).
Dlatego korzystam póki się da i jeżdżę na Kabaty. Z moim wielkim brzuchem wyrabiam już nie więcej niż godzinę, ale to zawsze coś. Wszystkim ciężarnym serdecznie polecam biegówki. O ile podczas biegania "trzęsie" się brzuchem, tak podczas biegówek brzuch pozostaje mniej więcej cały czas na takiej samej wysokości. Więc jest to o wiele bezpieczniejszy sport dla dziecka.
Tak było dziś na Kabatach.
Dlatego korzystam póki się da i jeżdżę na Kabaty. Z moim wielkim brzuchem wyrabiam już nie więcej niż godzinę, ale to zawsze coś. Wszystkim ciężarnym serdecznie polecam biegówki. O ile podczas biegania "trzęsie" się brzuchem, tak podczas biegówek brzuch pozostaje mniej więcej cały czas na takiej samej wysokości. Więc jest to o wiele bezpieczniejszy sport dla dziecka.
Tak było dziś na Kabatach.
Subskrybuj:
Posty (Atom)