Ostatnie dni dają mi w kość. Chce mi się spać, boli mnie głowa. Według książek tak powinno być na samym początku ciąży, a nie pod koniec pierwszego trymestru. Ale ciąża to widocznie coś, co nie mieści się w książkowych schematach.
Przykładowo ominęły mnie słynne "poranne mdłości". Owszem, ze trzy raz wymiotowałam, ale za każdym razem było to po południu!
Muszę jednak powiedzieć (jako przykładna Sportowa Mama), że ruch na prawdę pomaga. A więc w przerwie w robocie skoczyłam na basen i przepłynęłam 500 m.
Nasz (bo w końcu nie pływam sama) basen będzie niedługo w remoncie przez 2,5 tygodnia. W tym czasie będę musiała pomyśleć nad jakąś inną aktywnością. Bo samo bieganie raczej będzie zbyt dużym obciążeniem.
Gadaliśmy wczoraj z panem JK o aktywności babek w ciąży. Stwierdziliśmy (przynajmniej tak wynika z naszych (być może mylnych) obserwacji), że kobiety, które przed ciążą nie ruszały, jako ciężarne raczej tego nie zmieniają. A nawet te, które od czasu do czasu ruszały się, w ciąży odstawiają sport w niepamięć. Pozostają zatem te, jednak dość nieliczne, które w czasach przedciążowych regularnie się ruszają i nie wyobrażają sobie tego zmieniać pomimo ciąży (tak, tak, dumnie należę do tej grupy).
Poza tym, wciąż panują stereotypy, że w ciąży trzeba się oszczędzać (czyli najlepiej nic nie robić i przesypiać całe noce i dni). Kiedy mówię znajomym, że trochę biegam, ci z reguły dziwią się: "przecież w ciąży nie można!", chociaż 99% z nich w ciąży nigdy nie była.
Tak więc - łamaczki stereotypów, aktywne matki - łączmy się!
wtorek, 4 września 2012
poniedziałek, 3 września 2012
Ćwicz mięśnie Kegla!
Dziś znów czuję się marnie. Najgorsze są poranki (a raczej przedpołudnia). Kręci się w głowie, nie mam sił. Idę na delikatny marszobieg.
A od kilku dni intensywnie ćwiczę mięśnie Kegla. To te które zaciskamy (my, kobiety) gdy np. chcemy zatrzymać siusianie. Wzmocnienie tych mięśni (podobno) ułatwia poród.
A od kilku dni intensywnie ćwiczę mięśnie Kegla. To te które zaciskamy (my, kobiety) gdy np. chcemy zatrzymać siusianie. Wzmocnienie tych mięśni (podobno) ułatwia poród.
niedziela, 2 września 2012
Siup ze zjeżdżalni
Wczoraj pół dnia przespałam. Dziś więc wzięłam się w garść i pojechałam RANO (czyli gdzieś na godzinę 12:00) na basen.
Pływa się wybornie! Jednak woda to jest to! Nie czuję ospałości ani ociężałości.
Przepływam 700 m. W tzw. międzyczasie wyskakuję z basenu, bo zauważyłam panią z wielkim brzuchem. Pytam, gdzie kupiła kostium, w który można wcisnąć taki wielki brzuch. Odpowiedzi w sumie mogłam się domyslić - w Decathlonie. Póki co jeszcze mieszczę się w mój kostium - dobrze, że ma już wiele lat - jest porozciągany we wszystkie strony.
Po pływaniu mówię w myślach do Młodej/Młodego: "pora nauczyć się zjeżdżać ze zjeżdżalni!". Hop! I zjeżdżamy tunelem do basenu!
Pływa się wybornie! Jednak woda to jest to! Nie czuję ospałości ani ociężałości.
Przepływam 700 m. W tzw. międzyczasie wyskakuję z basenu, bo zauważyłam panią z wielkim brzuchem. Pytam, gdzie kupiła kostium, w który można wcisnąć taki wielki brzuch. Odpowiedzi w sumie mogłam się domyslić - w Decathlonie. Póki co jeszcze mieszczę się w mój kostium - dobrze, że ma już wiele lat - jest porozciągany we wszystkie strony.
Po pływaniu mówię w myślach do Młodej/Młodego: "pora nauczyć się zjeżdżać ze zjeżdżalni!". Hop! I zjeżdżamy tunelem do basenu!
sobota, 1 września 2012
Słabooooo
Jestem w 11 tygodniu ciąży, więc teoretycznie ciążowe dolegliwości powinny przechodzić.
A tu figa z makiem.
Dzisiaj wstałam (ledwo), zjadłam śniadanie i... poszłam znowu spać. Ostatecznie zwlokłam się (ledwo) z łóżka około 16:00. W głowie się kręci, czuje się słabo.
A jak nic nie pomaga to najlepiej pójść pobiegać.
No więc idę. Biegnę na zmianę z marszem (przeważa marsz, bo nie mam siły). Wracam do domu troszkę ożywiona.
Do roboty wpadam o 18:30... Niezły wynik. Jak to dobrze być czasem szefem! Muszę za to posiedzieć do późna.
A tu figa z makiem.
Dzisiaj wstałam (ledwo), zjadłam śniadanie i... poszłam znowu spać. Ostatecznie zwlokłam się (ledwo) z łóżka około 16:00. W głowie się kręci, czuje się słabo.
A jak nic nie pomaga to najlepiej pójść pobiegać.
No więc idę. Biegnę na zmianę z marszem (przeważa marsz, bo nie mam siły). Wracam do domu troszkę ożywiona.
Do roboty wpadam o 18:30... Niezły wynik. Jak to dobrze być czasem szefem! Muszę za to posiedzieć do późna.
piątek, 31 sierpnia 2012
Znów marszobieg
Już coraz mniej boję się wysiłku i odrobinę zwiększam dystans biegania rezygnując z marszu. Cały czas jest to jednak zaledwie dwudziestokilkuminutowy wysiłek.
Kiedyś usłyszałam, że wysiłek porodu jest porównywalny z wysiłkiem przebiegnięcia maratonu. Rety, zaczynam szczerze współczuć wszystkim kobietom, które nie miały okazji przebiec 42 kilometrów zanim zaszły w ciążę. Nie wiedzą co je czeka! Jeśli to jest prawda - mogę być w miarę spokojna :)
Kiedyś usłyszałam, że wysiłek porodu jest porównywalny z wysiłkiem przebiegnięcia maratonu. Rety, zaczynam szczerze współczuć wszystkim kobietom, które nie miały okazji przebiec 42 kilometrów zanim zaszły w ciążę. Nie wiedzą co je czeka! Jeśli to jest prawda - mogę być w miarę spokojna :)
czwartek, 30 sierpnia 2012
Waga w ciąży czyli NIE jedz za dwoch!
To mit, że w ciąży należy jeść za dwóch. Zbyt duży przyrost wagi nie jest zdrowy ani dla dziecka ani dla matki. Przez całą ciążę powinno się przybrać 10-16 kg.
Ja jak na razie schudłam prawie 3 kg. Mam po prostu mniejszy apetyt. Ale w pierwszym trymestrze jest to (wg tego co czytam) normalne.
Co ciekawe, naturalnie zmieniły mi się upodobania kulinarne - w ogóle nie mam ochoty na słodycze. Nie smakuje mi nic co ma zbyt intensywny smak - słone lub ostre potrawy. Mam za to ochotę na dużo owoców i warzyw. W dodatku naturalnie jem częściej, a mniejsze porcje. O wiele więcej piję też wodę. Jednym słowem - samo zdrowie! Nie miałam za to żadnych dziwnych zachcianek, na przykład na śledzie czy ogórki konserwowe.
Figurę mam więc nieco szczuplejszą. Za to brzuch mam coraz bardziej zaokrąglony.
Na razie mieszczę się w większość ubrań. Muszę koniecznie znaleźć sklep z kostiumami kąpielowymi dla ciężarówek :)
Ja jak na razie schudłam prawie 3 kg. Mam po prostu mniejszy apetyt. Ale w pierwszym trymestrze jest to (wg tego co czytam) normalne.
Co ciekawe, naturalnie zmieniły mi się upodobania kulinarne - w ogóle nie mam ochoty na słodycze. Nie smakuje mi nic co ma zbyt intensywny smak - słone lub ostre potrawy. Mam za to ochotę na dużo owoców i warzyw. W dodatku naturalnie jem częściej, a mniejsze porcje. O wiele więcej piję też wodę. Jednym słowem - samo zdrowie! Nie miałam za to żadnych dziwnych zachcianek, na przykład na śledzie czy ogórki konserwowe.
Figurę mam więc nieco szczuplejszą. Za to brzuch mam coraz bardziej zaokrąglony.
Na razie mieszczę się w większość ubrań. Muszę koniecznie znaleźć sklep z kostiumami kąpielowymi dla ciężarówek :)
A co z rowerem w ciąży?
Dziś niezły wyczyn! Zaliczyłam zarówno marszobieg (jak
zwykle około pół godziny) jak i basen (500 m).
Jeśli czyta to jakaś „ciężarówka” może pomyśleć, że tryskam energią. Otóż wcale nie! Ostatnie męczy mnie senność, a co gorsza – okropne bóle głowy. Ostatniej nocy ledwie zmrużyłam oczy (a zawsze spałam jak suseł!). Być może bóle głowy wiążą się ze zmianą ciśnienia. Nie miałam z tym nigdy klopotów, ale z tego co czytałam w ciąży ciśnienie może być obniżone, można też mieć tzw. nadciśnienie ciążowe.
W każdym razie po wysiłku czuję się jednak o wiele lepiej. Tak więc polecam pomimo dolegliwości ciążowych.
Jeśli czyta to jakaś „ciężarówka” może pomyśleć, że tryskam energią. Otóż wcale nie! Ostatnie męczy mnie senność, a co gorsza – okropne bóle głowy. Ostatniej nocy ledwie zmrużyłam oczy (a zawsze spałam jak suseł!). Być może bóle głowy wiążą się ze zmianą ciśnienia. Nie miałam z tym nigdy klopotów, ale z tego co czytałam w ciąży ciśnienie może być obniżone, można też mieć tzw. nadciśnienie ciążowe.
W każdym razie po wysiłku czuję się jednak o wiele lepiej. Tak więc polecam pomimo dolegliwości ciążowych.
A więc dziś zrobiłam prawie triathlon. Prawie... A co z rowerem?
Póki co nie jeździłam w ciąży na rowerze. Opinie co do pedałowania z dzieckiem w brzuchu są podzielone. Im więcej grzebię jednak w rozmaitych artykułach tym więcej jednak znajduję argumentów "za" niż "przeciw". Oczywiście - na forach rowerowych i sportowych jest więcej tych "za", a na forach medycznych "przeciw". Wydaje mi się jednak, że lekarze często na wszelki wypadek zakazują każdej formy sportu (nie tylko kobietom w ciąży) jeśli mają jakiekolwiek wątpliwości. Bardzo pozytywnie wypowiadają się np. tu http://blog.pedaluj.pl/jazda-rowerem-w-czasie-ciazy/
Może więc przejadę się - oczywiście powolutku i po asfalcie, żeby nie było dużych wstrząsów.
Póki co nie jeździłam w ciąży na rowerze. Opinie co do pedałowania z dzieckiem w brzuchu są podzielone. Im więcej grzebię jednak w rozmaitych artykułach tym więcej jednak znajduję argumentów "za" niż "przeciw". Oczywiście - na forach rowerowych i sportowych jest więcej tych "za", a na forach medycznych "przeciw". Wydaje mi się jednak, że lekarze często na wszelki wypadek zakazują każdej formy sportu (nie tylko kobietom w ciąży) jeśli mają jakiekolwiek wątpliwości. Bardzo pozytywnie wypowiadają się np. tu http://blog.pedaluj.pl/jazda-rowerem-w-czasie-ciazy/
Może więc przejadę się - oczywiście powolutku i po asfalcie, żeby nie było dużych wstrząsów.
Subskrybuj:
Posty (Atom)