Dziś dla odmiany biegam. A raczej człapię moją okołotrzykilometrową trasą.
Zapomniałam wcześniej napisać, że przed każdym biegiem dosyć dokładnie rozciągam się i rozgrzewam się. W zasadzie tak samo jak przed ciążą, bo na razie w żadnych skłonach brzuch mi nie przeszkadza.
Dowiedziałam się też ostatnio, co to są POMPKI CIĘŻARNEJ. Wcześniej robiłam takie ćwiczenia, ale dopiero teraz usłyszałam, że tak to się nazywa. A skoro tak się nazywa, to pewnie jest zalecane.
A ćwiczenie polega na tym, że trzeba stanąć tyłem do jakiejś ściany, mniej więcej krok od niej. I na zmianę, raz odwracając się w lewo, a raz w prawo, skręcać górną część ciała w stronę ściany i odpychać się od niej (nogi mają pozostać nieruchome).
Byłam też dziś u mojej lekarki, która stwierdziła, że wszystko jest ok, ciśnienie mam dobre, wyniki badań krwi dobre. Nazwała zatem moją ciążę fizjologiczną. Czyli chodzi chyba o to, że wszystko idzie naturalnie.
wtorek, 18 września 2012
poniedziałek, 17 września 2012
Dziwoląg
Dziś znów rower. W jedną stronę ciężko - pod wiatr. W drugą - na szczęście leciutko.
Czuję się super. Choć gdy wspominam znajomym, a w szczególności tym, którzy mają już potomstwo, że się ruszam, patrzą na mnie jak na dziwoląga. Ciekawe czy trafię choćby na jeszcze jedną panią, która w ciąży biega lub jeździ na rowerze (jesli tak, to odezwij się!).
Czuję się super. Choć gdy wspominam znajomym, a w szczególności tym, którzy mają już potomstwo, że się ruszam, patrzą na mnie jak na dziwoląga. Ciekawe czy trafię choćby na jeszcze jedną panią, która w ciąży biega lub jeździ na rowerze (jesli tak, to odezwij się!).
niedziela, 16 września 2012
Bieg, a nie marszobieg
Ostatnio czuję zwiększony przypływ energii. Nie budzę się zmęczona i z lekkim, dziwnym bólem głowy. Nie potrzebuję też aż tyle snu, co na początku ciąży.
Więcej sił mam też podczas sportu. Dzisiaj moją zwyczajową (ciążową) trasę w całości pokonałam biegiem. Co prawda był to bieg powolny, a w zasadzie możnaby powiedzieć, że był to CZŁAP, a nie bieg. W każdym razie poruszałam się szybciej niż marszem. Trasa ma około 3 km.
Wydaje mi się, że przez najbliższy miesiąc lub dwa mogę być w swojej szczytowej formie (ciążowej oczywiście). Brzuch jeszcze nie jest duży, a w drugim trymestrze (podobno) jest najlepsze samopoczucie.
Więcej sił mam też podczas sportu. Dzisiaj moją zwyczajową (ciążową) trasę w całości pokonałam biegiem. Co prawda był to bieg powolny, a w zasadzie możnaby powiedzieć, że był to CZŁAP, a nie bieg. W każdym razie poruszałam się szybciej niż marszem. Trasa ma około 3 km.
Wydaje mi się, że przez najbliższy miesiąc lub dwa mogę być w swojej szczytowej formie (ciążowej oczywiście). Brzuch jeszcze nie jest duży, a w drugim trymestrze (podobno) jest najlepsze samopoczucie.
piątek, 14 września 2012
Rower po raz drugi
Po dwóch czy trzech dniach deszczu i mżawki znów wyszło słońce. Biegać za bardzo mi się nie chce, a "mój" basen jest akurat w remoncie jeszcze przez najbliższy tydzień.
Idę więc na rower! Jadę tą samą trasą co poprzednio (trochę poniżej 20 km). Czuję się super!
Gdy wracam z roweru jestem śnięta i idę sie przespać, ale jest to raczej efekt intensywnych dwóch ostatnich dni w robocie niż jazdy rowerem.
Idę więc na rower! Jadę tą samą trasą co poprzednio (trochę poniżej 20 km). Czuję się super!
Gdy wracam z roweru jestem śnięta i idę sie przespać, ale jest to raczej efekt intensywnych dwóch ostatnich dni w robocie niż jazdy rowerem.
czwartek, 13 września 2012
Wiercipiętka
Ani wczoraj ani dziś nie zdążyłam się ani trochę poruszać. Połowa moich pracowników wyjechała i ostatecznie musiałam być w robocie od rana do wieczora.
Dziś jednak to nie ja chwalę się ruchami, a nasza mała Wiercipiętka :)
Byliśmy na USG. Jest to w tym okresie ważne badanie, bo okazuje się, czy dziecko jest obciążone wadami genetycznymi. Denerwowałam się. Miałam też dziwne przeczucia, że Młoda/Młody nie będzie się ruszać.
Weszliśmy do gabinetu z panem JK. Pani jeździła ultrasonografem po brzuchu, a my patrzyliśmy na ekran. Od razu widać było, że dziecko jest absolutnie ruchliwe, przewraca się z jednej strony na drugą, fika koziołki, macha rękami i nogami, wkłada sobie palec do nosa. Pani miała problem z uchwyceniem odpowiednich ujęć potrzebnych do pomiarów. W końcu wszystko zostało zmierzone. I wszystko jest na szczęście w porządku. Wiercipiętka ma 6,5 cm długości plus około dwucentymetrowe nóżki.
Mnie zaś ulżyło, bo już się martwiłam, że coś jest nie tak. Przecież jeszcze nie czuję ruchów Wiercipiętki.
Na razie jeszcze nie wiadomo czy to Wiercipiętka czy Wiercipiętek. Bo za bardzo się wierciło, więc nie mozna się było przyjrzeć.
Dziś jednak to nie ja chwalę się ruchami, a nasza mała Wiercipiętka :)
Byliśmy na USG. Jest to w tym okresie ważne badanie, bo okazuje się, czy dziecko jest obciążone wadami genetycznymi. Denerwowałam się. Miałam też dziwne przeczucia, że Młoda/Młody nie będzie się ruszać.
Weszliśmy do gabinetu z panem JK. Pani jeździła ultrasonografem po brzuchu, a my patrzyliśmy na ekran. Od razu widać było, że dziecko jest absolutnie ruchliwe, przewraca się z jednej strony na drugą, fika koziołki, macha rękami i nogami, wkłada sobie palec do nosa. Pani miała problem z uchwyceniem odpowiednich ujęć potrzebnych do pomiarów. W końcu wszystko zostało zmierzone. I wszystko jest na szczęście w porządku. Wiercipiętka ma 6,5 cm długości plus około dwucentymetrowe nóżki.
Mnie zaś ulżyło, bo już się martwiłam, że coś jest nie tak. Przecież jeszcze nie czuję ruchów Wiercipiętki.
Na razie jeszcze nie wiadomo czy to Wiercipiętka czy Wiercipiętek. Bo za bardzo się wierciło, więc nie mozna się było przyjrzeć.
wtorek, 11 września 2012
Bieganie i sikanie
W czasach przedciążowych tylko kilka razy zdarzyło mi się sikać podczas biegania (tzn. podczas kucania, ale w trakcie treningu). Nigdy nie siusiałam w czasie zawodów. Wiadomo - to strata czasu. Z resztą podczas np. maratonu dużo się wypaca i nawet pijąc kilka kubkow wody - bilans jest ujemny. Jedyne zawody, podczas których musiałam się wysiusiać to triathlon - połówka Ironmana. Pokonanie dystansu zajęło mi jednak prawie 7 godzin.
Teraz jednak - to zupełnie co innego. Sikam co chwila i ciagle chce mi się pić. Podczas dzisiejszego biegania, musiałam "skoczyć w krzaczek". Chociaż przed bieganiem bylam w kibelku, a bieg zajął mi tylko dwadzieścia parę minut.
Teraz jednak - to zupełnie co innego. Sikam co chwila i ciagle chce mi się pić. Podczas dzisiejszego biegania, musiałam "skoczyć w krzaczek". Chociaż przed bieganiem bylam w kibelku, a bieg zajął mi tylko dwadzieścia parę minut.
poniedziałek, 10 września 2012
Spacer
Akurat mamy z panem JK troche luźniejsze przedpołudnie, więc postanawiamy iść na spacer po lesie Kabackim.
Idziemy w miarę żwawym tempem ponad godzinę.
Przy okazji stwierdzam, że mam jednak o wiele więcej sił niż miesiąc temu. Kiedy byliśmy w Laponii na wakacjach, nawet podczas krótkiego spaceru potrafiłam mocno się zadyszeć. A teraz nic. Chyba po prostu zbliża się koniec pierwszego trymestru.
Idziemy w miarę żwawym tempem ponad godzinę.
Przy okazji stwierdzam, że mam jednak o wiele więcej sił niż miesiąc temu. Kiedy byliśmy w Laponii na wakacjach, nawet podczas krótkiego spaceru potrafiłam mocno się zadyszeć. A teraz nic. Chyba po prostu zbliża się koniec pierwszego trymestru.
Subskrybuj:
Posty (Atom)